Czekałam na taki dzień.Wreszcie mogę z przyjemnością otwierać mojego bloga i uśmiecham się. Zresztą zobaczcie same. Było smutno -jest promiennie. Pomysł ,którego szukałam pojawił się znienacka. Trafiłam na pewnego bloga i zostałam . Właściwie to zamarłam! Na długo.To było to co tygrysy lubią najbardziej!
Przełamałam się i napisałam (mało prawdopodobne wydało mi się ,że dostanę pozytywną odpowiedz) Bo dlaczego tak uzdolniona osoba miałaby się zgodzić aby zaprojektować i namalować dla mnie? Dobrze,że nie było przy mnie nikogo kiedy odebrałam wiadomość. Miny jakie robiłam a potem sobie to wyobraziłam...I co z tego,że mam tyle lat ile mam. Wierzę nadal w krasnoludki...A mój blog będzie wyglądał tak, jak wygląda.
Chcę Wam przedstawić Ewelinę-jest niesamowicie uzdolniona w wielu dziedzinach. Ja poznałam ją jako malarkę i ilustratorkę książek. A w kontaktach bezpośrednich? Zaskoczyła mnie ciepłem,serdecznością i wyrozumiałością dla ignorancji laika czyli mnie. Dacie wiarę,że pierwsze szkice zrobiła na podstawie maila? Dla innych mój pomysł mógłby się wydać infantylny dla Eweliny oczywisty. To co zrobiła jest tym o czym ja pomyślałam. (oczarowały mnie jej ilustracje dla dzieci)Mam nadzieję,że będzie często nas obdarowywać nowymi projektami.
Serdecznie polecam jej nowego bloga http://ewelinaart.blogspot.com/
Kilka zdjęć na zachętę...






Jeszcze muszę poracować nad wyglądem bloga ale myślę,że zyskał duszyczkę a reszta to już szatka...